John Vachon. Trzy razy Polska

Wstecz

Trzy wizyty w Polsce

Studio Session-142-EditJohn Vachon trzykrotnie odwiedził Polskę: w 1947, 1956 i 1963 roku. Po raz pierwszy przyjechał do Polski na zlecenie UNRRA, by dla amerykańskich mediów dokumentować pomoc finansowaną w ogromnej mierze przez Stany Zjednoczone. Amerykański fotoreporter wylądował w Warszawie 8 stycznia 1946. Gruzy sięgały często pierwszego piętra. Fotograf został ulokowany w hotelu Central w Alejach Jerozolimskich, jednej z nielicznych wysp wśród wszechobecnych rumowisk. Skala zniszczeń przeraziła Amerykanina, uważał, że miasta nie da się odbudować. „Miasto wielkości Detroit, teraz w 90% całkowicie zniszczone” wkrótce po przyjeździe napisał do żony. Wobec rozmiaru ruin fenomenem jest ówczesna liczba mieszkańców miasta – prawie pół miliona. Stosunkowo mało zniszczona Praga oraz miejscowości podwarszawskie nie mogły przyjąć wszystkich wracających, stąd życie skupiało się w granicach niewielkich w miarę zachowanych fragmentów, które stopniowo łączyły się z sobą oczyszczanymi trasami. Rozkwitające wbrew wszelkiemu rozsądkowi w unicestwionym – wydawałoby się – mieście życie zrobiło ogromne wrażenie na Vachonie. Jak pisał w liście do żony: „W ciągu pierwszych sześciu godzin poczułem się podobnie jak ludzie tego niesamowicie żywotnego miasta (…). Patrząc na ludzi, wiem, że to miasto jest wspaniałe (…). Gdziekolwiek się tu ruszyć, tylko ruiny domów bez dachów i większości ścian, a w tych rumowiskach mieszkający ludzie! Dworzec kolejowy2, dokładnie naprzeciw mojego okna, miał być najwspanialszym dworcem w Europie, skończony na trzy miesiące przed inwazją. Został wysadzony w powietrze i teraz to wielka kupa zwalonych betonowych ścian, stalowych podpór, cegieł i szmat. Nie mogę czasem uwierzyć w widoczne tu ślady okrucieństwa, ani tego zrozumieć” .

Obraz Polski po II wojnie światowej

Vachon poza Warszawą fotografował Wrocław, Gdańsk, Katowice i Kraków. Pozostawił po sobie również unikatowy cykl zdjęć dokumentujących przesiedlanie mieszkańców Kresów Wschodnich na tzw. Ziemie Odzyskane. Mimo uwiecznionych na kliszach dominujących ruin zdjęcia Vachona nie są zapisem zniszczeń, to również o wiele więcej niż dokumentacja pomocy udzielonej Polakom w ramach UNRRA. Fotografie są przede wszystkim opowieścią o ludziach, których determinacja w dążeniu do normalnego życia, nadzieja i odporność urzekły amerykańskiego fotoreportera.

Zmiany po dwóch dekadach

Fotograf wrócił do Polski jeszcze dwukrotnie, w 1956 i 1963 roku, tym razem na zlecenie magazynu „Look”, który chciał przybliżyć swoim czytelnikom realia życia w naszym kraju. Z obu pobytów zachowały się zdjęcia dokumentujące zmiany, które zaszły od 1946 roku, m.in. absurdalnie królujący nad wciąż częściowo zniszczoną Warszawą Pałac Kultury oraz znane Vachonowi z pierwszej wizyty miejsca w stolicy jak choćby „Dziki Zachód”, okolice hotelu Polonia czy Małego Getta, a więc fragmenty miasta raczej nie pokazywane turystom. Nadal jednak najbardziej interesowali go ludzie. Zdjęcia z kolejnych dekad są dalszym ciągiem tej samej, rozpoczętej w 1946 roku opowieści, której głównymi bohaterami są zwykli ludzie starający się normalnie żyć wbrew historii, mimo autorytarnego systemu i wciąż odczuwalnych skutków wojny. Wśród zdjęć wykonanych w czasie ostatniego, trzeciego pobytu szczególnie przykuwa uwagę portet młodziutkiej Beaty Tyszkiewicz, wschodzącej wówczas gwiazdy polskiego kina. Miałam 25 lat, kiedy John Vachon fotografował mnie na Rynku Starego Miasta – mówi aktorka. Nowo odtworzona starówka wyglądała inaczej, pusto, jak widać na zdjęciu: jeden autobus i jeden samochód. Na Starym Mieście mieszkali znani ludzie: Kazimierz Brandys, Janusz Minkiewicz, Adam Mauersberger, Stanisław Jerzy Lec. W piwnicy Wandy Warskiej i Andrzeja Kurylewicza grano jazz. Do dziś mam płytę Nancy Wilson, którą na zdjęciu trzymam w ręku. A piesek nazywał się Kacperek i był pożyczony do sesji. O Vachonie pisano fotograf-poeta, mam nadzieję, ze zobaczą to Państwo w jego albumie.

Wybitny fotograf-humanista

Tadeusz Rolke, fotograf: Polskie archiwum Johna Vachona to fotograficzny skarbiec. Seria dotycząca UNRRA jest rewelacją dokumentalnej fotografii, chyba nikt z polskich fotografów nie tknął tego tematu. On, zawodowiec, przybył z zewnątrz z określonym celem i sfotografował nie tylko transporty, magazyny darów, ale również dzieci z ciężarówką-zabawką. Fotograf humanista, uwrażliwiony na ludzi. Cykl 1946 budzi we mnie osobiste emocje, bo po tych ruinach Warszawy krążyłem, czasami z aparatem, i rozpoznaję miejsca utrwalone w mojej pamięci. Wśród i obok ruin na fotografiach nie brakuje ludzi. Bardzo ciekawe jest wyjście fotografa poza Warszawę, podjęcie tematu deportacji i wypędzeń.

Michał Nogaś, Program 3 Polskiego Radia: Trzy Polski. Trzy Warszawy. Powojenna bieda i socjalistyczny postęp. Ruiny i ogólnonarodowa odbudowa. Wszystko to utrwalone na znakomitych zdjęciach Johna Vachona, Amerykanina, który potrafił z czułością spojrzeć na Polskę, oddając jednocześnie w sposób obiektywny jej realia. Zachwycająca i nierzadko przejmująca opowieść, kolejny tytuł w zbiorze nowych lektur obowiązkowych!

John Vachon. Trzy razy Polska
opracowanie: Sławomir Rybałtowski

 

Kup album w księgarni internetowej DSH