Wielka Wojna na Wschodzie (1914–1918). Od Bałtyku po Karpaty

Wstecz


Z kolekcji Tomasza Kuby Kozłowskiego

I wojna światowa kojarzona jest przede wszystkim z frontem zachodnim. Masakry pod Ypres i Verdun, boje nad Marną, Sommą i Aisne zepchnęły w cień Wschód. Utrwalają ten przekaz spektakularne fotografie. Ikonografia dotycząca wschodniego frontu jest o wiele skromniejsza i prawie nieznana. Tymczasem w pierwszym roku wojny walki toczyły się w Prusach Wschodnich, Królestwie Polskim i Galicji Zachodniej. Latem 1915 linia frontu zaczęła przesuwać się na wschód, ciągnąc się od Bałtyku po łuk Karpat. Zacięte walki toczyły się na litewskich pustkowiach i nad jeziorami Wileńszczyzny, w dolinach dopływów Dniestru w Galicji, dzikich Karpatach, jarach Bukowiny i Besarabii. Nawet w polskiej świadomości wschodni front I wojny światowej to niemal wyłącznie epopeja Legionów Polskich czy losy polskich korpusów w Rosji. Tymczasem na Wschodzie – od Rygi po Czerniowce – walczyły przede wszystkim armie Cesarstwa Niemieckiego i Austro-Węgier. Wystawa przywołuje obraz drugiego, największego teatru działań wojennych w Europie.

Celem ekspozycji nie jest przypomnienie przebiegu działań wojennych, ale przedstawienie funkcjonowania machiny wojennej, życia na froncie i terenach przyfrontowych – także w najbardziej codziennych aspektach – oraz skutki wojny dla ogarniętych nią ziem i ludności cywilnej. Autor rozpoczyna opowieść o Wielkiej Wojnie na Wschodzie przypomnieniem obrazu Europy Środkowo-Wschodniej przed wybuchem konfliktu. Stosunkowo mało miejsca poświęca znanej „sprawie polskiej”. Z prezentowanych materiałów wyłania się skomplikowana mozaika, którą – poza Polakami z trzech zaborów – tworzyli żołnierze z Niemiec (w tym Alzacji i Lotaryngii); wielonarodowej c.k. monarchii: Austrii, Węgier, Czech, Moraw, Słowacji, Galicji, Bukowiny, Siedmiogrodu, Słowenii, Chorwacji, Bośni, Czarnogóry, Dalmacji oraz wojsk rosyjskich, w których poza Rosjanami i Polakami, walczyli Litwini, Białorusini, Ukraińcy, Finowie, Niemcy inflanccy, ściągani z głębi imperium Kozacy, Kałmucy, Tatarzy, Baszkirzy.

Znacząca cześć ekspozycji została poświęcona wojennej codzienności, która ze względu na pozycyjny charakter tego światowego konfliktu i linię frontu ciągnącą się przez niezurbanizowane tereny, znacznie odbiegała od realiów znanych z II wojny światowej. Ze zdjęć z okopów wyłania się zaskakujący obraz monotonii i atmosfera czekania. Równie nieoczekiwanymi obrazami są wymyślne konstrukcje architektury frontowej, która powstawała na zapleczu linii frontu: osiedla ziemianek, Domy Żołnierza, kaplice czy kina. Na fotografiach uwieczniono również życie żołnierzy wycofanych na tyły do kwater we wsiach czy dworach.

Ogrom zniszczeń i ofiar II wojny światowej przysłonił te, które spowodowała Wielka Wojna. Oszczędziła ona co prawda Wilno i Lwów, ale obejrzeć można dziesiątki zrujnowanych mniejszych miast, zniszczone dwory, dworce kolejowe, fabryki i mosty. Odrodzona w 1918 roku Rzeczpospolita dopiero po 20 latach – a więc rok przed kolejną wojną światową – osiągnęła poziom produkcji przemysłowej z 1913 roku. O poległych w I wojnie przypominają setki cmentarzy polowych; groby z imieniem i nazwiskiem oznaczały pochówki żołnierzy państw centralnych, których wyposażono w nieśmiertelniki, żołnierzy armii rosyjskiej zazwyczaj chowało się bezimiennie. Z chorób i złych warunków bytowych związanych z wojną zmarło tysiące cywilów. Ofiarami byli również uchodźcy, tylko części udało się powrócić.

Na zdjęciu powyżej: wysadzenie wieży barokowego kościoła p.w. św. Michała Archanioła przez niemieckich saperów, Hołoby k. Kowla na Wołyniu, 1916. Autor poświęcił wystawę pamięci żołnierzy i cywilów – fotografów, autorów rysunków, grafik, korespondencji i wspomnień, którzy utrwalili pamięć Wielkiej Wojny na Wschodzie.

Wielka Wojna na Wschodzie

autor: Tomasz Kuba Kozłowski (DSH)

projekt graficzny: Witold Błażejewski

koordynacja: Ewa Mazur (DSH)

Ekspozycji będzie towarzyszyć album autorstwa Tomasza Kuby Kozłowskiego i Danuty Błahut-Biegańskiej

Wszystkie fotografie i pozostałe materiały pochodzą z kolekcji Tomasza Kuby Kozłowskiego