Wspomnienia Zbigniewa Książczaka

„Czwartek z odbudową Warszawy” cały czas trwa! W ramach cyklu sięgamy do wspomnień i relacji dostępnych na portalu relacjebiograficzne.pl

Przy okazji wcześniej opublikowanej opowieści Tomasza Markiewicza o historii powojennego budynku przy ulicy Wspólnej 62, w którym w latach 50. mieściło się Prezydium Rządu, przybliżymy wydarzenia rozgrywające się w tej okolicy w pierwszych tygodniach po upadku powstania warszawskiego.

Zbigniew Książczak (ur. 1928)

W październiku 1944 został zatrzymany, a następnie przydzielony do grupy Polaków, która pod nadzorem Niemców rabowała wyludnione mieszkania na warszawskim Śródmieściu. Ostatecznie puszczono go wolno. Reszta grupy, według wiedzy Zbigniewa Książczaka, została zamordowana.

https://relacjebiograficzne.pl/audio/357-zbigniew-ksiazczak/

Urodziłem się w Warszawie na Marszałkowskiej 136, ale całe dziecięce życie i młodzieńcze spędziłem na Hożej – od Emilii Plater do Chałubińskiego ulica cicha, spokojna. Tu graliśmy w piłkę nożną, w klipę. Wiele czasu spędzaliśmy z chłopakami, siedząc na krawężniku. Pamiętam, jak kradliśmy ciastka z Wytwórni Ciastek Majewskiego, Hoża 67 – takie podwórkowe urwisy.

Jak mnie ogarnie nostalgia, idę na Hożą. Domu mojego nie ma. To była kamienica dwupodwórkowa, wiele oficyn. Pozostał po niej na sąsiedniej ścianie wyraźny zarys miejsca, gdzie był śmietnik. Ten śmietnik widziałem z okna w kuchni. To wspomnienie aż do bólu.

Wojna i okupacja… To jest straszny rozdział [w moim życiu] – rabowania Warszawy. Chyba szóstego [października] idę do Pyr (szukałem rodziców), łapią mnie, dziewiątego jestem w Pruszkowie, dziesiątego i jedenastego [zostaję] zawieziony do koszar na Rakowiecką. I gdzieś od dziesiątego, dwunastego października do grudnia rabuję Warszawę.

Przywieziono nas na Rakowiecką (róg Puławskiej) piętnastu mężczyzn. Koszary były z czerwonej cegły, prycze, koza. Opiekował się nami… ja nazwałem go „pan z bródką”. Ze szpicrutą, budził nas. Mycie pod zimną wodą, kawa, kawałek chleba i szliśmy w aleję Szucha. Tam czekały samochody. Nas dwóch, trzech z tej piętnastki, kierowca i Niemiec. I jechaliśmy do Warszawy.

Nowy Świat 22, piwnice – tam przed wojną była wytwórnia bielizny damskiej. To był pierwszy mój rabunek. Drugi to Wspólna 71 – maszyny do szycia, do pisania, aparaty telefoniczne…. Później Emilii Plater – skóry i kożuchy. Najobrzydliwsza była praca na Żurawiej: dwa domy, dwa dni – buty. Trzeba było wiązać sznurowadła albo sznurkiem, żeby nie rozdzielać par.

Ja najczęściej byłem najmłodszy [16 lat], nieco starszy ode mnie Witek… Znaliśmy się po imieniu tylko. I z tym Witkiem najczęściej jeździłem.

Nazywam ten dzień „dniem martyrologii książki polskiej”. Z Witkiem byłem wtedy na Noakowskiego 10. Towarzyszył nam ten Niemiec – z monoklem w oku, oficerki, szpicruta, żółte rękawiczki pekari… Koneser. Mieszkanie piękne – porcelana, konsolki, kredensy… On wybierał: niedobre, to za siebie, na podłogę. Jak nie, to mieliśmy skrzynie, wióry i trzeba było pakować. I tak te dwa pokoje obrobiliśmy. Trzeci pokój – biblioteka. Potężna, oszklone szafy. Niemiec szpicrutą zaczął rozbijać szyby, książki na podłogę. I chodził po tych książkach. Później dowiedziałem się, że to było mieszkanie Miry Zimińskiej-Sygietyńskiej.

Nowogrodzka 31, 29, 27, 23 – wszystko wypalone. A 25 stoi do dziś. Śmiem twierdzić, że uratowałem tą kamienicę. Rabowaliśmy wtedy bieliznę pościelową. Czteropiętrowa kamienica, z Witkiem wchodzimy na górę: bieliźniarka, szafa, pokój z książkami… Już bieliznę wyrzuciliśmy przez okno, [kiedy słyszymy] z dołu: – Raus! Raus! ¬– Niemiec krzyczy, żeby schodzić. Na drugim piętrze spojrzenie z klatki na drugą oficynę: balkon, otwarte okno i dwóch Niemców pali ognisko w salonie… W czasie okupacji każde podwórko musiało mieć sprzęt przeciwpożarowy: beczki z wodą, piasek, bosak, koc gaszący. Zbiegamy, tamci Niemcy też wyszli, a ognisko płonie. [Łapiemy] wiadro z Witkiem, ale nie ma wody. Do dziś dnia jest ten klomb z kapliczką… Był październik, listopad, taka breja – i my wiadrami z tego klombu ziemię, i na pierwsze piętro! I zasypaliśmy ten ogień.

Paweł Pięciak: Jak wyglądała warszawska ulica po powstaniu – czy jacyś ludzie w ogóle się pojawiali?

Myśmy nie spotkali. To był krajobraz księżycowy. Hoża, Poznańska, Wspólna… Do dziś dnia [niektóre] domy stoją, ale tu, gdzie jest dzisiaj chodnik, to groby [były]. Myśmy przez groby przechodzili, żeby wejść do kamienicy.

Rewidowano nas często – mogliśmy znajdować przecież złoto. Kogoś złapano. Mnie rewidowano tylko dwa czy trzy razy, w alei Szucha. Aleja Szucha dla mieszkańca Warszawy… O dreszcze przyprawiała. I ja raptem znalazłem się w tej alei, pod tymi filarami, w tych godłach niemieckich… Trudne, trudne do odtworzenia te przeżycia. Ale najsilniejsze wrażenia, to wejście do mieszkań: okna powybijane, firanki wiatr poruszał, naczynia w zlewie czy na stole, biurko, okulary, jakby ktoś przed chwilą… Wrażenie niezapomniane.

Jak wracaliśmy z rabunku, to co? – posiłek. W piwnicach znajdowaliśmy cukier, alkohol… To było bardzo cenne. I tak zwane prymusy (mieliśmy dwa) i denaturat – myśmy gotowali, były dyżury. [Niemiec] nawet zwracał uwagę, że tam jakieś konserwy były, dżem, cukier, lekarstwa, ubrania – [żeby brać]. Ja to książek nazbierałem. Dużo czytałem. Nawet taką działalność wychowawczo-patriotyczną prowadziłem, bo co robić wieczorem? Więc ja im czytałem książki. Bo to byli różni ludzie. Było i sporo inteligentów, tak. Jeden znał język niemiecki, to go kilka razy zabierali. Powiedział nam, że oglądali dzieła sztuki.

Bywało tak, że po naszym rabunku podpalano – spotykaliśmy Niemców z miotaczami ognia, plany Warszawy w ręku… Na wielu domach, które myśmy oczyszczali na Nowogrodzkiej, były takie kwadraty z białą farbą. I te domy stały, myśmy je rabowali, a dzisiaj tylko numer 25, a tamte spalone. To było jakieś komando specjalne, które wędrowało tymi ulicami.

Źródło zdjęcia: fotoplan Warszawy z 1945 roku, Źródło zdjęcia: fotoplan Warszawy z 1945 roku, https://mapa.um.warszawa.pl/mapaApp1/mapa?service=mapa_historyczna


BUDUJEMY NOWY DOM

W związku z przypadającymi na 2025 rok obchodami 80. rocznicy rozpoczęcia odbudowy stolicy zespół DSH przygotował program nawiązujący do tamtych doświadczeń i uwzględniający zarówno świadectwa źródłowe, jak i ustalenia merytoryczne dotyczące odbudowy Warszawy, które trafiły do przestrzeni publicznej w ostatnich kilkunastu latach. Projekt wprowadza także do obiegu nieznane materiały audiowizualne, w tym świadectwa z Archiwum Historii Mówionej DSH. Koordynatorem merytorycznym programu DSH „Budujemy Nowy Dom” jest Piotr Jakubowski, zastępca dyrektorki DSH. W programie m.in. wystawa plenerowa „BUDUJEMY NOWY DOM. ODBUDOWA WARSZAWY 1945-1952” (wrzesień–grudzień 2025), wystawa czasowa „WARSZAWA NA NOWO. FOTOGRAFIE REPORTERSKIE 1945–1949” (wrzesień 2025-luty 2026), premiery nowych edycji albumów „Budujemy Nowy Dom. Odbudowa Warszawy w latach 1945–1952” i „Warszawa na nowo. Fotografie reporterskie 1945–1949”, spacery miejskie z Jerzym S. Majewskim i Tomaszem Markiewiczem szlakiem najciekawszych, mniej znanych lokacji w stolicy związanych z odbudową miasta w cyklu „Budujemy Nowy Dom – historie nieznane”, a także cykl „Czwartki z odbudową Warszawy”, prezentowany od marca do grudnia 2025 w mediach społecznościowych DSH i Kulturalnej Warszawy.

Projekt DSH „Budujemy Nowy Dom” jest częścią zainicjowanego i finansowanego przez Miasto Stołeczne Warszawa programu kulturalnego z okazji 80. rocznicy rozpoczęcia odbudowy stolicy.

#budujemynowydom #80rocznicarozpoczeciaodbudowystolicy